Kawa stała się jedną z ważniejszych rzeczy w moim życiu. Anegdotki od Despotki #1

kawa-stala-sie-jedna

Jak kawa stała się jedną z ważniejszych rzeczy w moim życiu.

Na początek uświadomię Cię, że pracuję na etacie. Zapytasz co tam robię. Zasadniczo przez 8 godzin w pracy robię Kawę i użeram się z klientami.

Wielokrotnie, gdy ktoś dowiaduje się, że nie lubię kawy. Jego reakcja jest mniej więcej taka: Co!? Ale jak to?! Nie rozumiem! NIE LUBISZ KAWY? Przecież kawę wszyscy kochają. Zazwyczaj mój rozmówca czuje: zdegustowanie, obrazę oraz chęć ucieczki😄. Dlatego na zdjęciu jest herbata, nie kawa.

No więc normalnie, legalnie, uważam, że jest nie dobra w smaku – gorzka. Uważam też, że jak pić kawę, to pić ją taką jaką jest czyli czarną bez cukru.

Nie powiem, bo czasem napiję się takiego napoju kawowego zwanego latte, dodam jeszcze syrop kokosowy i wyjdzie, że tak, tak jestem smakoszem kawy i o kawie wiem najwięcej.

Do sedna! Opowiem Ci jeden z moich “normalnych” dni w pracy.

 

Nasze Menu kawowe (prawdopodobnie w większość kawiarniach tak wygląda) to:

– Americano – zwykła czarna,

– Latte – mleczna,

– Flat White – mleczna i mocna – 2 esspresso

– Cappuccino – mleczna z pianką,

– Mocha –  czekolada z kawą.

Oprócz robienia kawy, czasem biorę zamówienia. Podchodzę w typowy deszczowy dzień do typowej angielskiej, starszej pary.

Pytam co podać.

Smith (jak u nas Kowalski) chce średnią kawę. Nie mamy średniej. Mamy 2 rozmiary, duża kawa i mała kawa i tu pies pogrzebany, za dużo informacji człowiek się gubi. Smith zdezorientowany, nie potrafi sobie wyobrazić jak duże są kubki. Ze swej wrodzonej uprzejmości, przynoszę oba kubki, wskazuję mniejszy, potem większy. Coś świta.. Już myślę, że padnie decyzja, ale nie, nie kochaniutka nie tak szybko.

Smith chce wiedzieć cenę. Nie ma problemu, przecież ceny mam w małym paluszku. £2,85 mała, £2,95 duża. Jeszcze więcej informacji… Smith musi się skonsultować z żoną: Kate, to którą bierzemy? Mała czy dużą ? Kate opowiada o tym jak duże śniadanie zjadła tego uroczego poranka, że nie jest pewna czy da rade wypić tak dużą kawę, do tego miała sok pomarańczowy następnie herbatę z dwiema kostkami cukru, a jak wlewała mleko do filiżanki to sobie nie trafiła.

I tak stoję, i czekam, i czekam… I pada DUŻA. Jak duża ?! Przecież śniadanie, sok, herbata, cukier, mleko… Obfite było. Nieważne. Okay duża kawa. Ja poddenerwowana, już wiem jak to zamówienie się potoczy, krew mnie zalewa, zastanawiam się gdzie popełniłam błąd…?

No, ale jaki rodzaj do jasnej ciasnej. Patrzą na mnie jakbym urwała się z choinki. Jak, jaki rodzaj?! Kawa to kawa. Panienko w niebieskiej sukience pomóż mi, przecież to coffee shop. Głównym atrybutem jest KAWA robimy kilka rodzajów kawy.

Chwila prawdy.

Widzę jak otwiera usta. Cieszę się, że to koniec. Powiesz mi, że za szybko się cieszę. Masz rację, bardzo chatty Kate ma ochotę na normalną kawę. Co?! Mają oboje przed oczami menu z nazwami kaw, opisem, cenami, kolejną wielką tablice po lewej, jak popatrzy na wprost to nawet narysowane są. Ona mi mówi, że chce  NORMALNĄ KAWĘ Aha aha normalną.….. Po zebranych informacjach wnioskuję, że chodzi o zwykłą czarną, więc:

– Americano?

– Tak, ale z mlekiem.

– Dobrze Americano z mlekiem.

Sukces… !!! Oklaski, wiwaty, fąfary. KONIEC! Mogę przejść do najważniejszego, do procesu tworzenia.

Odchodzę od stolika i słyszę:

– My latte jednak poprosimy.

Daria Pieczonka